Karunya

Lipiec 7, 2009

Wstep

Filed under: Uncategorized — Jacek @ 11:27 am

Pozwolcie,  ze zaczne od malego wstepu. Miejsce w ktorym przyszlo odbywac mi praktyke jest specyficzne z dwoch powodow: po pierwsze ze wzgledu na sam fakt tego ze uniwersytet znajduje sie w poludniowych Indiach, ktore rzadza sie swoim regulami.karunya university

Po drugie i chyba najwazniejsze – Karunya University jest uniwersytetem niezwykle mocno zwiazanym z kosciolem ewangelickim – fundatorem tej uczelni jest swietej pamieci D. G. S. Dhinakaran, a obecnym rektorem jest jego syn – Dr. Paul Dhinakaran.

Dr. Paul Dhinakaran

Dr. Paul Dhinakaran bedac bardzo znanym pastorem (prowadzi np. program w telewizjii). Musze przyznac ze nie wogole nie zdawalem sobie sprawy jak bardzo silna jest ta wiez. W zwiazku z tym bylem bardzo zaskoczony kiedy pierwszego dnia tuz po moim przybyciu na kampus zostalem zaproszony na prezentacje, spotkanie z waznymi pracownikami tej uczelni. Otoz prezentacja ta rozpoczela sie od wspolnej modlitwy i rowniez nia zakonczyla. Od razu musze dodac, ze przez te wszystkie dni bylem niezwykle cieplo traktowany przez wszystkich pracownikow uniwersytetu, powiedzialbym ze wrecz jako gosc specjalny, mozna by to wrecz nazwac noszeniem na rekach :) – szczegoly w nastepnych postach :). Wracajac do watku religijnego – najbardziej zaskoczyla mnie “msza” poprowadzona przez pastora Dinidakarana – o tym rowniez przeczytcia w pozniejszych postach.Niedlugo potem dowiedzialem sie o zasadach panujacych na kampusie – zero alkoholu ( na kampusie nie ma zadnej knajpy za to jest duza swiatynia :) ), studenci plci brzydkiej obowiazkowo maja byc o 20 w swoim akademiku, plec piekna jak sie nie myle o 1830 (oczywiscie w osobnym akademiku, posilki rowniez spozywaja osobno). Co jak co, bardzo to odbiega od polskiej rzeczywistosci (kazdy kto chociaz otarl sie o miasteczko AGH wie jak bardzo). Dodam jeszcze, ze kampus jest w pelni samodzielny, jesli chcesz tu studiowac to musisz tu zamieszkac.

Studenci Karunya

Na szczescie, duzo wczesniej, juz w drodze z lotniska na kampus ( przyjechali po mnie studenci), okazalo sie ze studenci mimo tak twardych regul sa naprawde wyluzowani, a reguly po prostu akceptuja i ich przestrzegaja na kampusie (przynajmniej ci z ktorymi mam kontakt). Jest to chyba dobry moment na przedstawienie Cheenga oraz Petera, sa naprawde swietni, od poczatku dbaja o to zebym sie dobrze czul – ze swietna skutecznoscia.Cheeng

Peter Joshua Clemense

Studenci IAESTE
Poniewaz przyjechalem na uniwersytet prowadzic badania, nie zostalem osadzony w “zwyklym” akademiku ale w tzw guest house – miejsce o wyzszym standardzie przeznaczone dla wizytujacych rodzin i pielgrzymow. Okazalo sie, ze juz od miesiaca przebywaja tu studenci IAESTE z Ghany – Joseph i Clemens – znamy sie dopiero pare dni a juz zdazylismy naprawde strasznie zaprzyjaznic.

JoshuaJoshua

Clement

clement2

Co jak co, ale oni sa wiecznie usmiechnieci, w sumie usmiechnieci to za malo, oni non stop sie chichraja :D – to jest najlepsze okreslenie. Podtrzymuje to moja opinie o ludziach ze starego kontynentu jako najbardziej wesolych osobnikow na naszej Ziemi. Codziennie spedzamy ze soba mnostwo czasu, niestety teraz troche sie to zmieni, poniewaz beda prowadzic swoje badania w terenie.

Jest tu jeszcze studentka z USA – Megane, przyjechala tu na pol roku na studia – nie z IAESTE. Mieszka razem z innymi studentkami w akademiku dla kobiet.

megane USA

Nauka
Co do naukowego aspektu praktyki – rowniez satysfakcja :). Otoz bede robic dokladnie to co lubie – nanotechnologia w inzynierii materialowej = tworzenie materialu zbudowanego z nanowlokien metoda elektrospiningu. Nie wchodze w szczegoly, w kazdym razie material ten ma sluzyc do oczyszczania wody. Najwazniejsze jest dla mnie jednak to, ze prawdopodobnie przejde cala droge – od stworzenia materialu poprzez jego zbadanie i scharakteryzowanie, do napisania publikacji naukowej.

Bariera jezykowa – na biezaco jest przelamywana, najwiekszy problem to akcent indusow (podobno nie powinno sie pisac hinsusow) oraz moich kolegow z ghany. Inna sprawa ze stres narasta, kiedy dochodzi do konfrontacji z profesorami lub z “waznymi personami” ( tak jak pisalem wczesniej, jestesmy traktowani w specjalny sposob i przy kazdej mozliwej okazji odbywamy osobne spotkania aranzowane w wypasionych gabinetach z przekaskami itd, tylko po to aby nas przedstawic :P, ale o tym pozniej), lub kiedy trzeba sie przedstawic przed 6 tysiacami studentow … nie zartuje.

Jedzenie – wszyscy studenci jedza posilki w mesie, my zostalismy potraktowani specjalnie. Tuz obok naszego guest housu jest resteuracyjka dla gosci. Oczywiscie posilki w wiekszosci je sie palcami. Juz pierwszego dnia zostalem zaskoczony roznorodnoscia – dostalem standardowy deliakatny posilek = ryz + 6 roznych sosow.wyzerka

Mozna zmieszac paluchami wszystko razem, mozna dodawac po kolei. Tak jak sie mozna spodziewac, kuchnia indyjska jest zupelnie inna niz polska. Przyznaje ze czesc posilkow mi smakuje a czesc nie przypadla do gustu. Postaram sie niedlugo napstrykac troche fotek z restauracji. Jak na razie na sniadanie sprobowalem ciasta ryzowego z roznymi sosami, cos jakby nalesnik ale twardszy z sosasmi. Lunch i obiad: wariacje ryzowe – solo, z warzywami i przyprawami, z przyprawami i kurczakiem, a do tego np. manjurian chicken – kurczak w specyficznej panierce, w sosie z cebulka i kto wie z czym jeszcze. moj lunch

Ale o wiele bardziej niz ryz wole jesc parata – placuszki wielkosci dloni o smaku pomiedzy nalesnikiem a pizza fan :P. PRZEPYSZNE. A pojecie ostry ulego dewaluacji – okazalo sie, ze po tych nieostrych posilkach placze kicham i kradne wode kolegom. Troche maja ze mna smiechu. Ale przyzwyczajam sie do pikantnych posilkow.wspolny lunch

Mit o indyjskich niestrawnosciach zostal obalony – od samego poczatku jedzenie trawi sie lepiej niz polski schabowy. Inna sprawa ze normalnie po polskich posilkach o polowe mniej pikantnych w Polsce jestem chory. Tutaj wszystko jest swieze i naturalne. Oczywiscie wszedzie mozna kupic swieze egzotczne owoce (rozne odmiany bananow i kokosow itp itd), jutro prawdopodobnie przywioze pare kilo :). Oprocz tego skosztowalem wiele przekasek – slonych, slodkich, ostrych – podczas roznych bankietow i spotkan z waznymi personami obficie nas nimi czestowano. Po takich przekaskach nie moze zabraknac herbaty z mlekiem. Co jak co jest naprawde smaczna. A co do cen – baaardzo tanio – nie wiem czy sie nie przeoczylem ale no taki ryz z roznymi sosami to koszt rzedu 2 zl – ja zdolalem zjesc ponad polowe :). Poniewaz sobie tu dogadzam to za sniadanie, lunch (w praktyce podobny do obiadu), obiad, co starcza spokojnie zeby byc najedzonym przez caly dzien, place chyba okolo 10-15 zl. Postaram sie umiescic cennik za jakis czas :). Inna sprawa to ze w restauracji jedzenie jest drogie, moge zaczac jest ze studentami i placic o wiele mniej :P.


Lokalna ludnosc

Uniwersytet i jego pracownicy i studenci sa zrodlem utrzymania lokalnej ludnosci. Nie ma co ukrywac, jest tu raczej biednie, ale o tyle ze dobrze niezaleznie od tego ludzie sa bardzo pozytywnie nastawieni, mozna tu czuc sie naprawde bezpiecznie. Inna sprawa, ze z checia pozwalaja sie fotografowac, ci panowie ponizej podeszli do mnie sami i mnie spytali o zrobienie zdjecia :).

wspolne zdjecie

local 1

local2

W najblizszym czasie postaram sie cos dodac.

Theme: Shocking Blue Green. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.